• Wpisów:5
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 16:47
  • Licznik odwiedzin:923 / 2284 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
*Rozdział I*

Jechałam samochodem, nie odzywając sie nawet słowem, nie miałam jej nic powiedzenia po tym jak oznajmiła mi po prostu " Pakuj się , wyjeżdżasz do babci ".
W sumie nie byłoby w tym nic strasznego gdyby nie fakt, że babcia mieszka kilkadziesiąt kilometrów stąd, na obrzeżach miasta, a ja nie byłam przyzwyczajona do
życia na przedmieściach, w których jedynym środkiem transportu jest śmierdzący autobus. No, ale cóż. Droga ciągnęła się w nieskończoność. Obrazy za szybą rozmazywały
się bardzo szybko , więc patrzenie na nie sprawiło , że zrobiło mi się niedobrze. Jednak nie chciałam informować o tym matki. " Najwyżej zarzygam jej siedzenia " .
Nie martwiłam się tym. Tak naprawdę nie miałam żadnego z rodziców. Tata umarł, a rodzicielka pod wpływem nowego gogusia zmieniła się diametralnie i postanowili
razem wyprowadzić się do Londynu.
- Nadal jesteś zła.? - zapytała Eve, bo tak miała na imie moja matka.
- Niee, wcale. Cholernie sie ciesze, że jade do babci na drugi koniec świata. - odpowiedziałam z grymasem na twarzy.
- Wiesz dobrze, że nie mogliśmy Cie zabrać.
Nie byłam typową nastolatką. Zawsze chodziłam ubrana na czarno, słuchałam metalu i rocka, paliłam, piłam i na to wsztko miałam wyjebane. Nie zapominijmy o przeklinaniu
bo robiłam to dość częśto. Miałam gdzieś to, czy matka jest w pobliżu czy może jednak tego nie słyszy. Dojeżdżaliśmy już do babci, jeśli wogóle można nazwać tą starą,
pomarszczoną i spruchniałą kobietę moją babcią. Po chwili zatrzymaliśmy sie.
- Nie kurwa nie wiem. - Wysiadłam z samochodu i trzasnęłam drzwiami.
- Viktoria.! Jak ty sie wyrażasz.?! - krzyknęła, jeszcze z samochodu.
- Pff..- odpowiedziałam jej, pod nosem.
Malutki , jasnobrązowy zapewne dwupiętrowy domek wydawał się bardzo elegancki. Przed dużymi dębowymi drzwiami znajdował się mały tarasik, a dookoła otaczał go las.
Dom był oddalony od jezdni kilkanaście metrów, a najbliżsi sąsiedzi znajdowali się po drugiej stronie. Otworzyłam bagażnik chwytając w ręce dwie potężne walizy i bez
słowa ruszyłam pośpiesznym krokiem w stronę domu.
- Viki, poczekaj.! - zawołała mnie, łapiąc mnie za rękę.
- Nie dotykaj mnie! Przywiozłaś mnie więc możesz już jechać , bo nie mam najmniejszego zamiaru paść ci w ramiona i mówić jak bardzo będę tęsknić, a wiedz, że nie
będę. Nie wiem czy ci kiedyś wybaczę to co mi zrobiłaś. - powiedziałam, ocierając łzy rękawem.
- Skarbie, przepraszam ja..
- Nie chciałaś.?!? Jak możesz tak mówić.?!?! Przywiozłaś mnie do tej zabitej dechami dziury z własnej woli i nie mów mi, że nie chciałaś. Bo gdybyś nie chciała to
pojechałabym razem z wami. Co prawda codziennie bym musiała gapić sie na ryj twojego jebanego gogusia, ale wolałabym to od tego.!
- Nie tym tonem.! - stanowczo podniosła głos.
- Nienawidzę cie mamo. - rozpłakałam sie i pobiegłam w stronę babci.
Ta, wyciągnęła ręce, aby mnie przytulić. Ominęłam ją i pobiegłam w stronę danego mi pokoju. Zamknęłam drzwi na klucz i zapłakana rzuciłam sie na łóżko. Po jakiś 20
minutach, usłyszałam pukanie w drzwi od mojego, tak mojego pokoju.
- Nie chce cie widzieć.!!! - krzyknęłam.
- To ja, twoja matka już pojechała. - usłyszałam stary, ale zarazem elegancki głos babci.
Wstałam z łóżka, ocierając łzę. Otworzyłam drzwi, przez sobą zobaczyłam niską staruszkę, miała może z sześdziesiąt lat, a na swój wiek nie wyglądała tak staro.
Przesadziłam z tą starą, spruchniałą kobietą.
- Nawet sie nie przywitasz.? - Rozłożyła ręce, czekając aż wtule sie w nią.
- Cześć babciu. - zrobiłam to o co prosiła, poczułam woń jej słodkich perfum, które bardzo do niej pasowały.
- No to teraz zostałyśmy we dwie. - uśmiechnęła sie.
Na tą wiadomość, znów zaszkliły mi sie oczy. Usiadłam na łóżko i zaczęłam płakać.
- Kochanie, nie płacz. Poradzimy sobie. - uśmiechnęła sie i pocałowała mnie w czoło. - Rozpakuj sie, a ja pójdę zrobić ci coś do jedzenia.
Ściany były pomalowane na fioletowo, podłoga z drewna, a na niej nieduży biały dywan. Łóżko stało pod oknem, a widok był na las w którym mieściła sie całkiem duża
studnia. Zasłony również były fioletowe. Obok łóżka stała mała, drewniana szafka z białą lampką nocną. Przy okazji wyjełam z tylnej kieszeni telefon, po czym
połozyłam go obok niej. Prócz tego znajdowała się tu duża szafa, komoda, regał i biurko, na którym momentalnie postawiłam mojego laptopa. Pół godziny późniejn byłam
już rozpakowana. Wyjęłam z kurtki, paczkę papierosów i wzięłam jednego w usta. Akurat w tej chwili do pokoju weszła babcia.
- Dziecko drogie, co ty robisz.?!?! - Aż taca z jedzeniem upadła jej na podłogę. - eeh, widzisz co przez ciebie zrobiłam.?
- Nie zabronisz mi palić. - powiedziałam spokojnym głosem, wpatrując sie w studnię w lesie.
- Nie, ale mogę zabronić ci palić w domu. - podeszła do mnie i wyrwała mi papierosa z ręki.
 

 
3. Nowa przyjaciółka Viktorii: Suri.
 

 
2. Nowo poznany przyjaciel Victorii: Rayan.

P.S. Domyślacie sie ktoo too..xD
 

 
*Na początek*
..przedstawienie postaci..

1. Główna bohaterka: Victoria.
 

 
*Siemaa.!*

A więc, jestem tuu nowa i mam nadzieję, że jakoś sie odnajdę. ^^ Pomożecie.?

P.S. A tak wgl. To bd pisać moje opowiadanie o dziewczynie która zostaje wyzywziona przez matkę do babci. Pali, pije, przeklina i nie może sie odnaleźć. W końcu zapoznaje przyjaciół i kogoś, kto może sie okazać kimś więcej niż tylko przyjacielem..xD